Precz zaskórniku! Kosmetyki DIY z E-Naturalne | Moja historia

Cześć Dziewczyny!

Dzisiejszy wpis rozpocznę swoim ulubionym powiedzeniem: Jak wiecie mam cerę tłustą. W gruncie rzeczy to, że jest tłusta nie przeszkadzałoby mi tak bardzo, gdyby nie moje niedoskonałości.
Cera tłusta bardzo często staje się skórą trądzikową. Zwiększone wydzielanie sebum powoduje, że tworzą się różnego rodzaju skazy. U mnie to zaskórniki. Pewnie pamiętacie, jak już nie raz Wam opowiadałam, że stany zapalne to rzadkość (odpukać w niemalowane). Dziś postanowiłam opowiedzieć Wam swoją historię i przedstawić dwa, proste do wykonania przepisy na tonik i maseczkę złuszczającą.

Zaskórniki dzielą się na dwa rodzaje:
  • otwarte
  • zamknięte.
Zaskórniki otwarte to czarne kropki, które zazwyczaj występują na nosie. Potocznie nazywa się je wągrami. Mi one już nie przeszkadzają. Przyzwyczaiłam się do tego, że bardzo ciężko zlikwidować je na zawsze i będą powracać. Wszystkie kosmetyki, które stosowałam pomagały na chwilę. Zazwyczaj po paru godzinach problem powracał. Spowodowane jest to tym, że oczyszczając skórę robimy to tylko powierzchownie, usuwamy nagromadzone zanieczyszczenia, ale sam problem siedzi głębiej i wkrótce znów się utleni, a tym samym powróci.

Zaskórniki zamknięte to moja zdecydowana zmora. Do czasu...
Mają one postać grudek, widocznych pod światło, które znajdują się pod skórą. Bardzo dobrze jest wyczuć je np. palcem przejeżdżając po, w moim przypadku, policzkach i niesamowicie ciężko usunąć.
U mnie wyglądało to tak, że zarówno kosmetolog jak i dermatolog polecili mi kremy z kwasami. Skinorem i Epiduo Forte. Oczywiście, byłam już tak zdesperowana, że nawet gdyby ktoś kompetentny powiedział mi, że mam kupić pastę do butów i się nią wysmarować, a na pewno pomoże - zrobiłabym to! Z czasem jednak przestałam wierzyć w to, że jakikolwiek krem, który ma w sobie tyle chemii może złuszczyć skórę na tyle, aby cała zalegająca treść miała możliwość wydostać się lub ewentualnie wchłonąć. Podczas używania obu kosmetyków, spodziewałam się ogromnego wysypu stanów zapalnych, tak jak dzieje się to podczas kuracji retinoidami. Wtedy rzeczywiście te zaognione, często ropne zmiany świadczą o tym, że skóra mocno i intensywnie się oczyszcza. Nic takiego nie nastąpiło.
Pewnego dnia po demakijażu dokładnie obejrzałam swoją skórę. Przypomniałam sobie, jak proponowano mi manualne oczyszczanie. Poszukałam sterylnej (!) igły, wkłułam się i...? Nic! Kompletnie nic. Teoretycznie mogłabym się poddać, ale tego nie zrobiłam!  Następnego dnia poszłam do apteki, kupiłam igłę 0,6 i powtórzyłam wszystko wieczorem. Z tym wyjątkiem, że igła 0,6 jest sporo większa od maleńkiej 0,2. Wkłułam się dość mocno, wyraźnie czując jak przebijam się przez warstwy skóry. Nacisnęłam i...? Zawartość wydostała się na zewnątrz. Wyobraźcie sobie moje uradowanie! Odczekałam kilka dni, aby sprawdzić jak miejsce mi się wygoi, czy będzie blizna lub przebarwienie. Całość wyglądała naprawdę dobrze, a zaskórnik nie powrócił. Przystąpiłam do działania! Po dokładnym demakijażu i z tonizowaniu skóry wykonałam peeling kawitacyjny, a następnie nałożyłam maskę rozpulchniającą i gorące ściereczki. Niestety nie mam wapozonu. Kiedy wszystko zmyłam z twarzy, ponownie igłą 0,6 nakłuwałam miejsca, które tego wymagały i usuwałam zanieczyszczenia. Przetarłam skórę tonikiem bakteriostatycznym, chociaż lepiej sprawdziłby się Darsonval (swoją drogą, znacie taki w dobrej cenie?). Nałożyłam maskę algową i na koniec ulubiony, lekki krem nawilżający.
Oczywiście nie wszystko udało się usunąć, chociaż widać znaczą poprawę. Samemu bardzo ciężko dojrzeć niektóre miejsca, szczególnie gdy obok są czerwone. Aktualnie moja cera jest w stanie regeneracji i gojenia się. Chciałabym wyrównać jeszcze jej powierzchnię, więc liczę na to, że kwasy profesjonalne mi w tym pomogą.

Czy polecam oczyszczanie manualne w domu? U mnie tak naprawdę nie było innego wyjścia. Wiem, że kosmetolog/kosmetyczka podczas takiego zabiegu nie nakłuwają zbyt mocno skóry. Może to spowodować powstanie blizn czy przebarwień. Ja, niestety, musiałam zrobić to dość głęboko i robiłam to sama, na własną odpowiedzialność mając oczywiście pojęcie jak cały zabieg powinien krok po kroku wyglądać. Jeśli Wasz problem jest mniejszy, warto całą kosmetyczną, zabiegową historię rozpocząć od oczyszczania manualnego. Pamiętajcie jednak, że kiedy osoba wykonująca taki zabieg nie będzie mogła usunąć zawartości, na następny dzień, na 100%!, zrobi się Wam stan zapalny. Jest to tłumaczone tym, że skóra się oczyszcza. Dla mnie jest to po prostu poruszenie spoczynku zaskórnika, który przechodzi w aktywną fazę (powstaje stan zapalny) i będzie się chciał samoistnie wydostać na zewnątrz. Tutaj są dwa wyjścia:
  • po pierwsze - pozostawić go w spokoju. Po paru dniach powinien albo się wchłonąć albo zdarza się, że stan ropny staje się tak duży i pęka sam
  • po drugie - pomóc mu się wydostać. O ile nie jest to polecane, bo rzeczywiście może zostawiać blizny, bakterie się roznoszą, to ja zawsze tak robię. Nakłuwam, oczyszczam, dezynfekuję. W sytuacji, gdy jest to jedno czy dwa miejsca myślę, że nie powinno być problemu, natomiast gdy jest ich sporo proponuję zaaplikować, np. Tribiotic.
Po tym jak moja cera osiągnęła stan poprawny w stronę dobrego, przy wieczornej pielęgnacji zrezygnowałam z kupnych żeli, toników czy masek, na rzecz tych, które wykonuję samodzielnie. Dziś przedstawię Wam naprawdę łatwe przepis tonik oraz pokażę Wam gotową maseczkę peel-off. Przepisy znalazłam na google i postanowiłam goodrobinę przekształcić tak, aby mi pasował.

DIY - tonik z e-naturalne
Co będzie potrzebne?

WODA/HYDROLAT (72,5%) 34.4ml


KWAS HIALURONOWY (10%) 5ml
Kwas hialuronowy Mini HA – (bardzo mała wielkość cząsteczek - mniejsza niż 10 Kda, otrzymywana na drodze enzymatycznej degradacji za pomocą hialuronidazy) – proszek – jest formą kwasu hialuronowego, który najlepiej przenika warstwę rogową skóry ze względu na bardzo mały rozmiar cząstek. Nie zawiera konserwantów. Posiada działanie wspomagające odbudowę uszkodzonych komórek. Ponadto posiada silne właściwości higroskopijne (zdolność wiązania wody w głębokich warstwach skóry). Daje niezwykłe efekty uelastyczniające i ujędrniające skórę twarzy, dekoltu i ciała.


GLUKONOLAKTON (10%) 5ml
Glukonolakton znany jest również jako Glukono delta-laktob lub mleczan kwasu glukonowego. Jest to organiczny związek chemiczny z grupy laktonów, cykliczny ester kwasu d-glukonowego. Powstaje naturalnie m.in. w procesie fermentacji ziaren kukurydzy. Jest m.in. stosowany jako stabilizator, utwardzacz oraz regulator pH w przemyśle spożywczym. Można go znaleźć na etykiecie pod numerem E575.

Glukonolakton jest polecany w szczególności dla cery wrażliwej, alergicznej oraz trądzikowej. Aby działanie glukonolaktonu było skuteczne zaleca się stosowanie go w stężeniu min 5%. Przy większym stężeniu: do15% posiada działanie peelinujące, nie podrażniając przy tym skóry. Jest bardzo delikatnym składnikiem kosmetyków przeznaczonych w szczególności dla cery wrażliwej, alergicznej. Doskonały dodatek do kremów pod oczy. Wspomaga także leczenie trądziku, normalizując przy tym wydzielanie sebum.



NIACYNAMID (5%) 4.4ml
Witamina B3 jest nazywana niacyną i właściwie określenie to oznacza dwa związki: kwas nikotynowy (czyli kwas 3-pirydylokarboksylowy) i amid kwasu nikotynowego. Niacyna jest znana również jako czynnik przeciwalergiczny, stąd niekiedy nazywa się ją witaminą PP.
Może być ona, w przeciwieństwie do innych witamin z grupy B, produkowana w organizmie z podstawowego aminokwasu - tryptofanu. Są to jednak niewielkie ilości i jej najważniejszym źródłem powinno być pożywienie.
Zastosowana w kosmetykach działa przeciwstarzeniowo poprzez stymulację produkcji kolagenu oraz ceramidów, co czyni ją idealnym produktem dla skóry starzejącej się i dojrzałej. Reguluje poziom nawilżenia skóry oraz zwiększa jej elastyczność. Rozjaśnia przebarwienia posłoneczne oraz zapobiega powstawaniu kolejnych.
W produktach dla skóry trądzikowej powoduje zmniejszenie syntezy sebum w gruczołach łojowych oraz redukuje powstawanie zaskórników, zwęża ujście gruczołów łojowych.



WITAMINA B5 (D-PANTENOL) 75% (2%) 0.8ml
D-Pantenol to inaczej zwana prowitamina B5, która po wniknięciu w skore przekształca się w witaminę B5. Jest niezbędnym składnikiem do prawidłowego funkcjonowania naszej skóry a jej niedobór objawia się nadmiernym łuszczeniem naskórka, rogowaceniem i depigmentacją.
Wnikając bardzo głęboko w skórę, poprawia jej nawilżenie, ujędrnia i uelastycznia. Łagodzi wszelkie podrażnienia i stany zapalne a także przyspiesza regeneracje naskórka oraz gojenie ran.Dzięki dużemu powinowactwu do keratyny, jest jednym z najlepszych środków wpływających na kondycję włosów.
Odgrywa podstawowa role podczas podziału w mieszku włosów, a jej obecność jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania ich wzrostu, utrzymania prawidłowej sprężystości i wilgotności.



ALANTOINA (0,5%) 0.4ml

Alantoina jest pochodną mocznika, działa łagodząco oraz przyspiesza proces gojenia uszkodzonego naskórka.
Stosowana w przemyśle farmaceutycznym oraz kosmetycznym, w kremach nawilżających łagodzi także objawy łuszczycy, działa przeciwzapalnie i ściągająco, przyspiesza regenerację skóry.
Ze względu na właściwości łagodzące jest świetnym dodatkiem do wszelkiego rodzaju preparatów myjących. Alantoina wpływa na wygładzanie naskórka, uelastycznia go i nawilża.
Alantoina występuje w przyrodzie w korzeniu żywokostu lekarskiego, ale ta, która jest używana do produkcji kosmetyków ma pochodzenie syntetyczne. Jest także stosowana jako substancja czynna w maściach i kremach przeciwtrądzikowych.


Podczas przyrządzania toniku ważne, aby wszystkie szklane narzędzia były naprawdę czyste. Ja założyłam także rękawiczki. Szkło tutaj sprawdza się najlepiej, ponieważ nie wchodzi w reakcję z żadną substancją.
W tym przepisie poszłam totalnie na łatwiznę. Nie zwracałam uwagi co z czym najpierw połączyć. Po prostu do szklanej zlewki wlałam odpowiednią ilość wody i dodawałam wszystko po kolei. Do odmierzenia odpowiednich ilości posłużyła mi strzykawka - nie miałam jeszcze wtedy łyżeczek miarowych. Waga powinna być nasypowa, tzn. nie zgnieciona tłoczkiem, ale zdecydowanie łyżeczki są lepszym, bardziej dokładnym i czystym sposobem.
Rzeczywiście składniki nie chciały się połączyć, więc zamiast męczyć się z kąpielami wodnymi na koniec tonik wstawiłam na ok. 6-8 sekund do mikrofali. Jeżeli u Was po tym czasie nadal widać będzie pływające drobiny, wstawcie na jeszcze chwilkę.
Chociaż w przepisie powinno powstać 50 ml toniku, to mi wyszło o wiele mniej. Przelałam go do szklanej, wyparzonej buteleczki z ciemnego szkła i po wystygnięciu wstawiłam do lodówki. Starczył mi on na mniej niż 3 tygodnie.
Sam w sobie tonik pozostawia mocno klejącą warstwę. Znika ona po ok. 15 minutach, ale dla osób które się spieszą może być to denerwujące. Zalecam, aby nałożyć krem z filtrem.
Moją cerę bardzo fajnie pięlęgnuje i sprawia, że po oczyszczaniu całość goi się znacznie szybciej i bardziej dokładnie. Jeśli dopiero zaczynacie swoją przygodę z własnymi kosmetykami, myślę że ten tonik będzie naprawdę miłym początkiem. Zachęcam Was do spróbowania!


maska algowa peel-off w żelu
Oczyszczająca maska peel-off w żelu z węglem aktywnym posiada wysoko skoncentrowane składniki aktywne, dzięki czemu czas zabiegu jest wyjatkowo krótki, lecz bardzo efektywny. Węgiel aktywny stosowany w kosmetyce ma właściwości bakteriobójcze, oczyszczające, ściągające. Skutecznie oczyszcza skórę, usuwając z niej nieczystości, nadmiar tłuszczu i toksyny. Węgiel oczyszcza również pory, poprawia koloryt skóry oraz rozjaśnia przebarwienia. Węgiel to najsilniejszy naturalny adsorbent. Polecany jest dla skóry tłustej, zanieczyszczonej, trądzikowej oraz łojotokowej. Zabieg z użyciem maski działa głęboko oczyszczająco i odtłuszczająco, reguluje wydzielanie sebum oraz odświeża zanieczyszczoną skórę twarzy. Doskonale oczyszcza pory, dzięki czemu już po pierwszym zabiegu skóra staje się czysta, odświeżona oraz promienieje blaskiem i zdrowym wyglądem. Olejek miętowy wykazuje działanie przeciwzapalne, antyseptyczne, przeciwtrądzikowe, przeciwbólowe i znieczulające. Łagodzi swędzenia oraz regeneruje skórę. Maska polecana dla każdego rodzaju skóry, w szczególności skóry zanieczyszczonej, tłustej i trądzikowej.

Dwufazowa maska w formie żelu peel-off jest bardzo prosta w przygotowaniu. Saszetka składa się z neutralnego żelu (30g), który na chwilę przed użyciem należy połączyć z fazą zawierającą wysoko skoncentrowane składniki aktywne (9g). Dodatkowym atutem kosmetyku jest czas wykonywanego zabiegu: 5 min. Ekspresowe i skuteczne działanie maski zaoszczędzi czas nie obniżając jakości wykonanego zabiegu oraz skuteczności użytych składników aktywnych.

Zawartość obu saszetek wystarcza do wykonania jednego zabiegu na skórę twarzy.

 SKŁAD:
  • Aqua - woda;
  • Algin - alginian sodu. Składnik wiążący wilgoć w naskórku i substancje kosmetyczne, higroskopijny. W lekko kwaśnym pH zagęszcza i klaruje wodniste formuły. Stosowany np w stylizujących żelach do włosów i żelowych pastach do zębów, maseczkach do twarzy, ale i w wielu innych kosmetykach. Zapobiega rozwarstwianiu faz w formułach emulsyjnych i zmniejsza lepkość. Jest filmotwórczy, działa ochronnie i nawilżająco;
  • Calcium Sulfate - siarczan wapnia. Składnik dodający formułom kosmetycznym objętości- spulchniacz, a także zmętniający zbyt przejrzyste i klarowne konsystencje, chroni kosmetyk przed zepsuciem minimalizując przepuszczalność światła. Jest także substancją ścierającą stosowaną głównie w pastach do zębów, usuwa osady, płytkę nazębną, wybiela zęby. Ma właściwości rozjaśniające, bielące, matujące i pochłaniające wilgoć oraz tłuszcz, które wykorzystuje się także w kosmetykach do makijażu oraz pielęgnacyjnych do cery tłustej i trądzikowej;
  • Phenoxyethanol - fenoksyetanol. Składnik stosowany jako konserwant lub wspomagacz innych konserwantów, a także rozpuszczalnik konserwantów, np. parabenów oraz jako rozpuszczalnik substancji zapachowych;
  • CI 77499 - czarny barwnik, magnetyt. Tlenek żelaza stosowany jest w kosmetykach mineralnych. Posiada właściwości regenerujące i nawilżające;
  • Tetrasodium Pyrophoshate - składnik zagęszczający konsystencje, regulujący pH kosmetyków, zapobiegający zbrylaniu oraz zapobiegający korozji opakowań. Stosowany głównie w kosmetykach myjących i pastach do zębów, ponieważ działa przeciwpróchniczo i remineralizująco. Ma zdolność wiązania jonów metali, konserwuje;
  • Charcoal Powder - węgiel aktywny;
  • Cyamopsis Tetragonoloba Gum - modyfikator reologii (wpływa na konsystencję kosmetyków) - zagęstnik, zwiększa lepkość preparatu dzięki czemu wpływa także na poprawę stabilności piany;
  • Xanthan Gum - lekki emulgator, zagęszcza konsystencje, podnosi lepkość, stabilizuje. Jako emulgator często wykorzystywany do produkcji kosmetyków o przejrzystej formule, żelowych, lekkich;
  • Ethylexylglycerin - konserwant stosowany w technologii kosmetycznej od 1992, wzmacniający działanie innych konserwantów dodanych do kosmetyku. Jest również humektantem, ma delikatne działanie nawilżające, a także poprawia odczuwalność użytkową współobecnych w składzie emolientów;
  • Mentha Arvensis Oil - olejek z liści mięty polnej. Mięta posiada wiele właściwości kosmetycznych. Stosowany jako dodatek do past, dezodorantów, mieszanek do kąpieli, ponieważ ma właściwości perfumujące i odświeżające. Ma właściwości antyseptyczne, przeciwzapalne, ściągające, a także lekko rozjaśniające skórę. Olejek miętowy oraz zawarty w nim mentol stosowany w kosmetykach drażnią receptory zimna obecne w skórze, wywierając wrażenie chłodu i odświeżenia. Olejek z mięty zapobiega nadmiernemu przetłuszczaniu się skóry głowy, przedłuża świeżość fryzury, neutralizuje swędzenie skóry głowy i przeciwdziała łupieżowi. Wchodzi w skład preparatów do odbudowy i wzmocnienia płytek paznokci. Miętę poleca się do cery zanieczyszczonej, trądzikowej, a także wrażliwej i alergicznej;
  • Tocopherol - witamina E. Konserwant substancji tłuszczowych, chroni składniki przed utlenianiem, zmianą zapachu i koloru. Dodatkowo ma działanie silnie antyoksydacyjne, ujędrnia, działa odżywczo i przeciwstarzeniowo na skórę, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, poprawia ukrwienie skóry, chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, przyspiesza regenerację np. po poparzeniu słonecznym;
  • Dipentene - składnik kompozycji zapachowych.
  •  
Samo wykonanie takiej maseczki jest banalnie łatwe. Wcześniej należy przygotować sobie małą miseczkę oraz pędzel lub inne narzędzie do wymieszania zawartości dwóch saszetek.
Zawartość dwóch saszetek umieszczamy w miseczce i bardzo dokładnie je ze sobą łączymy. Powstanie czarna maź, którą następne należy nałożyć na oczyszczoną skórę twarzy i po 5 minutach ją delikatnie ściągnąć zaczynając od krawędzi.
Pewnie interesuje Was jak się sprawdziła? Szczerze mogę Wam powiedzieć, że oczyszczająca maska algowa peel-off z węglem aktywnym u mnie zdała test bardzo dobrze. Przede wszystkim bardzo łatwo jest ją przyrządzić i nałożyć. Myślałam, że będzie to bardziej skomplikowane, ale dosłownie minutka czy dwie i maska jest gotowa. Podczas 5 minut na twarzy nie daje uczucia nieprzyjemnego ściągnięcia czy pieczenia. Zastyga, ale w dotyku czuć, że jest ona żelowa. Obawiałam się jej usuwania. Mam nie miłe uczucia w związku z innymi węglowymi produktami peel-off, gdzie dosłownie wyrywały mi włoski z twarzy i ból był naprawdę spory. Tutaj nic takiego nie wystąpiło, z pewnością w związku z  jej żelową konsystencją. Gdy mocno zaschnie i jest jej więcej schodzi całkowicie. Natomiast, jeżeli będziecie jej żałować i nałożycie cienką warstwę, będziecie musiały ją domywać, a to już nie jest taka łatwa sprawa.
Pozostawia skórę dobrze doczyszczoną, zaskórniki otwarte znikają. Myślę, że kilka zabiegów dwa razy w tygodniu zdecydowanie poprawi wygląd cery na plus!

Lubicie własnoręczne kosmetyki czy korzystacie z gotowych/drogeryjnych? Co myślicie o domowym toniku? Używałyście maski algowej peel-off?

31 komentarzy:

  1. sama się przygotowuję powoli do manualnego oczyszczenia twarzy, jednak zwykłą igłą jest ciężko... spróbuję z 0.6 :D

    OdpowiedzUsuń
  2. raczej nie przekonam się do tego typu kosmetyków :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Własnoręczne kosmetyki, to tylko peelingi i od czasu do czasu maski. Toniku nie próbowałam, ale kto wie, może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wolę jednak gotowce typowo drogeryjne ;) do takich produktów nie umiem się przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kosmetyki DIY to na pewno super sprawa, bo wiemy, co na siebie nakładamy :) Ale mi niestety brak chęci do ich przygotowywania :p

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie odważyłabym się sama nakłuwać skóry :D

    OdpowiedzUsuń
  7. ja mam problem z zaskórnikami w formie kropek na nosie, wyjątkowo oporne są... nigdy nie bawiłam się w tworzenie własnych kosmetyków, ale z tego co opisałaś to podoba mi się ich działanie, być może w końcu przekonam się do ich robienia

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś nie mogę przekonać się do tego, aby robić kosmetyki diy, więc wybieram gotowe:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mialam pojecia o rodzajach, ale widze ze moje tez sa zamkniete ... ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawy wpis, też kiedyś zamawiałam półprodukty i robiłam własne kosmetyki, miałam bardzo krótki problem z cerą bo gdy zimą dostałam mega wielkich wyprysków , podskórnych i bolących od razu udałam się do dermatologa, który na szczęście mi pomógł.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zazwyczaj wole gotowe kosmetyki. Na "zestaw małego chemika " jestem za leniwa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Sama przygotowuję głównie glinki :) Muszę się jednak zająć swoimi zaskórnikami, bo są niestety mocno widoczne na nosie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Byłam kilka razy na manualnym oczyszczaniu twarzy i w moim przypadku średnio zdało to egzamin ;) A jeśli chodzi o własnoręcznie robione kosmetyki, to nigdy ich nie przygotowywałam, ale kto wie, może kiedyś się do tego przekonam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. nie wiem czy sama bym się zdecydowała na takie oczyszczanie, ale chcę się wybrać do kosmetyczki na manualne oczyszczanie skóry, bo zaczynam nie wygladać...No w sumie nie jest tak źle, ale po demakijażu wkurzają mnie te zaskórniki, pory itd

    OdpowiedzUsuń
  15. Sama robię tylko peelingi, bo są bardzo łatwe do wykonania, innych nie - wolę gotowe kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja od jakiegoś czasu się zbieram do tego ale boje się że mi jednak te przebarwienia wyjda. Myślę że spróbuję na niewielkim fragmencie skory :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Pewnie polubilabym domowe kosmetyki gdybym miala czas i checi je robic :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię takie eksperymenty. Nie jestem chemiczką ale czasem chciałabym stworzyć własny kosmetyk

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja na szczęście nie mam takich problemów, ale dobrze, że pokazujesz skuteczne sposoby, jak pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja raczej nie wybieram kosmetyków DIY, ale zaciekawiłaś mnie bardzo tym wpisem. Chyba jednak trochę bałabym się takiego oczyszczania w domowym zaciszu ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja wolę używać kosmetyki drogeryjne :) sama nie mam czasu na przygotowanie, chyba , że peeling kawowy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. bardzo fajny ten przepis na tonik. Ja dość często sama robię kosmetyki. Mam do nich większe zaufanie niżeli do tych drogeryjnych :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jeśli taka papka DIY ma mi pomóc pozbyć się zaskórników to biorę ją w ciemno!

    OdpowiedzUsuń
  24. fajnie, ze zrobiłaś sobie sama, wolę gotowe produkty

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja jeszcze nigdy nie robiłam sama kosmetyków, chciałabym, ale boję się, że tylko sobie zaszkodzę :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Nooo kolor bardzoo interesujący hihi. Ciekaee czy mojej skòrze by pomogła.

    OdpowiedzUsuń
  27. Robiłam nieraz maseczki z węglem jednak wysuszają mi skórę. Alg nigdy nie stosowałam

    OdpowiedzUsuń
  28. Takie kosmetyki, które sami możemy sobie w domu zrobić, są o wiele lepsze - podejrzewam, niż te które kupujemy.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja często robię sobie takie domowe oczyszczanie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Tonik w sumie mogłabym zrobić. Kiedyś często robiłam różne kosmetyki. Swoją drogą, mam ten sam pędzel do masek :D

    OdpowiedzUsuń
  31. wygląda na proste i łatwe ale i tak wolę chyba gotulce.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Będzie mi bardzo miło! ❤
Komentując bloga zgadzasz się na przetwarzanie danych. Dane te przetwarzane są dobrowolnie i w każdej chwili możesz z tego zrezygnować. Celem ich zbierania jest zapobieganie Spamu
Na wszystkie pytania odpowiadam pod komentarzem.